Nie będzie kar za KSeF” nie oznacza amnestii podatkowej

Wokół KSeF bardzo często powtarza się hasło: „do 1 stycznia 2027 r. nie będzie kar”. To prawda tylko częściowo. Ministerstwo Finansów rzeczywiście zapowiadało, że w okresie przejściowym nie będzie kar za błędy związane z fakturowaniem przez KSeF, a ustawa z 5 sierpnia 2025 r. przesunęła wejście w życie sankcji z art. 106ni ust. 1–3 i 5–7 ustawy o VAT właśnie na 1 stycznia 2027 r.

Problem polega na tym, że wielu przedsiębiorców odczytuje to zbyt szeroko. Brak sankcji z art. 106ni nie oznacza pełnej bezkarności. Oznacza tylko tyle, że do 1 stycznia 2027 r. nie działa ten konkretny mechanizm administracyjnej kary za niewystawienie faktury w KSeF, wystawienie jej niezgodnie ze wzorem albo nieprzesłanie jej w terminie do systemu. Sam art. 106ni nadal opisuje takie naruszenia, ale jego sankcyjna część została odsunięta w czasie.

To jednak nie zamyka urzędowi innych dróg. Po pierwsze, pozostają przepisy dotyczące JPK_VAT. Ministerstwo Finansów wprost wskazuje, że kary za błędnie wypełnione pliki JPK_VAT nie mają charakteru automatycznego, ale mogą zostać nałożone wtedy, gdy podatnik po wezwaniu nie poprawi błędów albo ich nie wyjaśni. Ustawa o VAT przewiduje tu 500 zł za każdy błąd wskazany w wezwaniu, jeżeli podatnik nie zareaguje prawidłowo i w terminie.

Po drugie, pozostaje Kodeks karny skarbowy. On nie operuje hasłem „KSeF”, ale patrzy szerzej: na rzetelność dokumentacji, ewidencji i faktur. KKS wprost stanowi, że „księgami” są m.in. ewidencje i rejestry. Za nierzetelne prowadzenie księgi grozi grzywna do 240 stawek dziennych, a za wadliwe prowadzenie – odpowiedzialność za wykroczenie skarbowe. Z kolei kto nie wystawia faktury, wystawia ją wadliwie albo nie przechowuje wystawionej lub otrzymanej faktury, również podlega sankcji; przy fakturze wystawionej nierzetelnie odpowiedzialność jest jeszcze surowsza.

W praktyce oznacza to jedno: nawet jeśli do końca 2026 r. nie zadziała wobec podatnika kara z art. 106ni, organ nadal może badać, czy rozliczenia były prawidłowe, czy ewidencja była rzetelna, czy pliki JPK były poprawne i czy dokumentacja pozwalała zweryfikować zdarzenie gospodarcze. Hasło „nie będzie kar” brzmi dobrze w komunikacie, ale w realnym sporze z urzędem może się okazać tylko półprawdą.

Do tego dochodzi kwestia czasu. Zobowiązanie podatkowe przedawnia się co do zasady po 5 latach, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku. To oznacza, że sprawy dotyczące rozliczeń z 2026 r. mogą wracać jeszcze przez wiele lat. W KKS jest podobnie: karalność przestępstwa skarbowego co do zasady ustaje po 5 albo 10 latach – zależnie od rodzaju czynu – a przy czynach związanych z uszczupleniem należności publicznoprawnej bieg terminu liczy się od końca roku, w którym upłynął termin płatności. Jeżeli w tym czasie wszczęto postępowanie przeciwko sprawcy, termin może się jeszcze wydłużyć.

I tu dochodzimy do najbardziej przyziemnego, ale dla przedsiębiorcy najważniejszego problemu. Nawet jeśli finalnie podatnik ma rację, to samo wejście w spór z organem kosztuje. Trzeba przygotować wyjaśnienia, dokumenty, korekty, odpowiedzi na wezwania, często angażować księgowość, doradcę albo prawnika. Urzędnik wykonuje swoją pracę w ramach etatu. Przedsiębiorca w tym samym czasie odkłada sprzedaż, obsługę klientów i zarabianie pieniędzy, żeby bronić się przed zarzutem postawionym z innej podstawy prawnej niż art. 106ni.

Dlatego rozsądne podejście do okresu przejściowego powinno wyglądać inaczej. Nie: „nie ma kar, więc można poczekać”, lecz: „nie ma jeszcze jednej konkretnej sankcji, ale cały system odpowiedzialności podatkowej nadal działa”. To zasadnicza różnica. Odroczenie kary nie daje amnestii. Daje tylko trochę więcej czasu na uporządkowanie procesów, zanim państwo włączy kolejny bezpośredni instrument sankcyjny.

Wniosek praktyczny
Najbezpieczniej traktować lata 2026–2026/2027 nie jako okres „bezkarności”, ale jako czas na wdrożenie dyscypliny dokumentacyjnej. Bo gdy po kilku latach pojawi się kontrola, spór zwykle nie będzie już dotyczył samego sloganu z konferencji prasowej, tylko tego, czy podatnik potrafi wykazać, że jego ewidencja, faktury i rozliczenia były rzetelne.

Share this Post!

About the Author : Maciej Parzych